Opuszczone budynki, imprezy, gry i wiele innych...
  • Relacja z I wypadu do Czarnobyla
  • Relacja z II wypadu do Czarnobyla.
jtemplate.ru - free Joomla templates

Tym razem udało mi się przybyć na gig, który miał miejsce w Fonobarze, który znajduje się niedaleko od mojej uczelni. Nie byłem na nim do końca i raczej odróżniałem się znacząco od odtoczenia, ale było rewelacyjnie. Jak zawsze muzyka świetna i punkowie zarówno. Obszerniejszy komentarz należy oddać celowi, który przyświecał temu koncertowi.

 Ta wyprawa miała być naszą prywatną, pozostać jedynie w naszych pamięciach i na zdjęciach w domowym zaciszu. Ukraina jest na tyle wspaniała, że aż nie wypada nie podzielić się z innymi tymi przeżyciami, które nas tam spotkały. Lwów, bo tam dostaliśmy zaproszenie, okazał się naszym drugim domem, do którego zawsze możemy swobodnie wrócić, bez obaw, że ktoś nas tam nie wygląda.

Tym razem nie będzie dokładniejszego opisu każdego z obiektów, gdyż z pewnych względów nasza ocena mogłaby być mało obiektywna... Faktem jest, że udało nam się odwiedzić kilka miejsc, jednak zamiast się rozpisywać na ich temat wolimy załączyć kilka fotek.

Dobrze, tym razem to spotkanie KCPZPR forgotten.pl wyglądało o wiele inaczej niż zawsze. Cel był ten sam, wspólne piwko, długie gawędy z eksploracji, spotkanie ze starymi jak i nowymi eksploratorami, których zrzesza nieformalnie forgotten.pl.

K.G.B.

Eksploracja bardzo spontaniczna. Wystarczyła tylko propozycja, że wybieramy się gdzieś na opuszczone i zrealizowaliśmy to pomyślnie. Młody po mało udanej nocy kamieniczników był z deczka zniesmaczony i sceptycznie podchodził do dzisiejszej eksploracji.

Witam wszystkich Internautów odwiedzających moją stronę. Dawno nie było notki technicznej, bo codzienne życie nie pozwalało mi zanurzyć się spokojnie w web masteringu... 

Koncert na Niecieplinie, tym razem grał Bunt! Co tu komentować, to był kolejny punkowy, udany koncert. 15 osób zadeklarowanych na Facebooku... o wiele, wiele więcej osób dostrzeżonych na koncercie. Kilka coverów, kilka autorskich piosenek, by publika dawała czadu. Było nieźle i kto nie był, nich żałuje.

Sceptycznie podchodzę do tytułów, które pierwszy raz słyszę. Widziałem w sieci reklamy tej gry, jednak okładka nie wywoła u mnie pozytywnych wrażeń typu: „Weź, kup to!” i dlatego tytuł odpuściłem. W tym roku będąc we wrześniu na Ukrainie byliśmy w sklepie z grami. Czy wiecie, że na Ukrainie można kupić legalnie pirata? Serio, kupujesz grę, a nawet paczkę przyzwoitych tytułów za grosze (15 – 25zł). Miejsca temu przypadkowi poświęcę w innej relacji, bo fakt ten w Polsce w obecnych czasach trudno sobie wyobrazić. Chodzimy sobie po tym sklepie śmiejąc się, że za 25zł można kupić wszystkie części Battlefielda. Moją uwagę przykuła gra, w którą grał młody chłopak w sklepie. Zapytałem sgo: „Izwinitję, kakaja eto kampjuciernyja igra?” – Sleping Dogs odparł młodzieniec.

Przyszła pora by kontynuować wspaniały cykl wypraw do nocnego Konstancina. Lista dzisiejszych obiektów poza cegielnią nie pochodziła z naszej zaprzyjaźnionej strony. Była spisem wygooglowanych miejsc bez konkretnych informacji czy obiekt rzeczywiście jest opuszczony. Mimo tego i tak postanowiliśmy ruszyć w drogę. Pierwsza na liście widniała willa Greczynka. Jak się okazało obiekt spełniał nasze exploratorskie standardy (choć tak do końca opuszczony nie był). Z wejściem do budynku nie było problemów, część ekipy dziurą w podłodze przedostała się do piwnic, potem wdrapawszy się na parter znalazła drabinę i reszta mogła spokojnie wejść przez okno.

Lubię spontaniczne spotkania przy piwie. Kolejnego "Spotkania eksploratorów opuszczonych miejsc" nie śmiałem opuścić. Było to trzecie spotkanie z kolei, na które zdecydowałem się przybyć. Jak zwykle nie było czego żałować. Dwa ostatnie, odbyły się w Pubie Zielona Gęś na Mokotowie, lecz tym razem lokum naszego eventu stał się "Klub Wieżyca" na Alejach Jerozolimskich. Na spotkaniu, które zostało skrzyknięte przez Forgotten zagościli starzy dobrzy znajomi, których poznałem na wcześniejszych spotkaniach. Nie zabrakło zakręconych nowych twarzy, a wszyscy w biesiadnym nastroju sączyliśmy złocisty napój, rozmawiając o swych przeżytych eksploracjach i przygodach. Niestety podczas owej biesiady czas płynie tak szybko, a o oficjalnych zupełnie się nie pamięta, że tym razem ponownie nie uwieczniłem chwili fotografią, gdy dwa barowe stoły były zapełnione po brzegi. Wspomnę jeszcze, że oficjalnie zagościli na spotkaniu towarzysze z post-apo-2012 i KGB.

Panel boczny

Promowani

 

 

 

EXPLORATION RUINS

 

Facebook

Kontakt: pawelet@wp.pl